Glany mają wielu wielbicieli, zarówno wśród młodych, jak i nieco starszych osób. To buty niezwykle wygodne, ale i sprawiające niemałe problemy. Dlaczego? Stopa poci się w nich w lecie, a marznie zimą – a przynajmniej tak było dotychczas. Są to bowiem buty najlepiej nadające się na jesień i wiosnę – ich gruba podeszwa chroni dobrze przed deszczem i kałużami, co sprawia, że buty są praktycznie nieprzemakalne.
Już w XIX wieku istniały buty podobne do glanów – miały jednakże bardzo ciężką (jeszcze cięższą, niż ich współczesna wersja) podeszwę. Ich popularność przeżywała rozkwit w latach ’70 i ’80, jednak nosili je wtedy głównie przedstawiciele subkultur Skinów, bądź Punków. Obecnie glany są kojarzone głównie z wielbicielami metalu i rocka, jednak ze względu na nieprzemijającą modę na nie, dostrzec je można na stopach sporej ilości niezwiązanych z tym środowiskiem ludzi.
Tworzy się je zwykle ze skóry, a ich długość określa ilością „oczek” – mają od 4 do 30 dziurek, przy czym najpowszechniejszą wersją jest ta, która zawiera ich 10. Co jeszcze? Blacha umieszczona na pięcie i nosku. To ona jest głównym powodem, dla którego marzną nam w zimie stopy. Szybko bowiem się ochładza i przekazuje temperaturę do wnętrza buta.
Jeszcze niedawno ktoś, kto uparł się, że w glanach będzie chodził również w zimie, musiał zaopatrzyć się w odpowiedniej grubości skarpety. Obecnie można odnaleźć w sklepach ocieplane wersje tego popularnego buta. Wyściółka wykonana jest z kożucha, bądź też filcu i zapewnia naszym stopom odpowiednią ochronę nawet przy niskich temperaturach. Sprawia też, że but jest jeszcze wygodniejszy, a dodatkowo jest bardzo lekka, więc nie dodaje mu ciężkości.
Dzięki ociepleniu, nieprzemakalności i grubej podeszwie (skręconej śrubami oraz pofałdowanej) but ten jest idealny na zimę. Nie ślizga się bowiem na oblodzonym terenie, dobrze utrzymuje stopę (jest długi, więc zapewnia jej stabilność) i ogrzewa ją. Pamiętajmy jedynie, by wybrać na zimę wersję ocieplaną.
